Choroby okopowe Pierwszej Wojny Światowej

Wprowadzenie do Frontu Zachodniego

Założenie przez walczące narody, pod koniec 1914 roku, skomplikowanej linii okopów rozciągającej się prawie 500 mil (800 km) od Morza Północnego do granicy szwajcarskiej, przyniosło ze sobą niezwykłą koncentrację milionów mężczyzn z wielu narodów i kultur. Ci ludzie zostali nagle wrzuceni razem w niesamowitą troglodycką egzystencję – wojnę okopową – z klimatem, który wahał się w ciągu roku od balsamicznego do przeraźliwie zimnego. Dodatkowo wszędzie było dobrze oblane przez częste opady deszczu i dotknięte sezonowymi opadami śniegu i mrozem. Północna Francja i Flandria były szczególnie wilgotne i niegościnne. Na przestrzeni dziejów, nawet stosunkowo niewielkie skupiska wojska cierpiały z powodu epidemii chorób, od nieprzyjemnych po katastrofalne. Ogniska te były szczególnie związane z wojnami statycznymi, takimi jak oblężenia lub zimowanie w obozowiskach. Epidemie tyfusu, malarii, tyfusu (niesławnej gorączki jelitowej), biegunki, żółtej febry, zapalenia płuc i grypy, hojnie wzmacniane przez niezliczone przypadki chorób wenerycznych, świerzbu i tym podobnych, rutynowo powodowały znacznie więcej ofiar w tych armiach niż te spowodowane przez machiny wojenne, czy to łuk i strzały, czy pociski H.E. Nie inaczej było na froncie zachodnim. Jednak w ciągu czterech lat trwania wojny na froncie zachodnim szczególne znaczenie miały trzy choroby, tzw. choroby okopowe, które zyskały stały przydomek „okopowe”. Wszystkie te trzy choroby były już wcześniej odnotowywane w wielu kampaniach, ale nigdy na taką skalę jak na froncie zachodnim, gdzie czasami naczelne dowództwo wyrażało obawy, że choroby te mogą mieć poważny wpływ na przebieg wojny. Co więcej, w dużej mierze opinia publiczna nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo choroby te wpływają na morale i skuteczność walki oddziałów na froncie. Po części wynikało to z ówczesnego nastawienia żołnierzy, którzy starali się oszczędzić swoim krewnym i ludziom w domu takich „nikczemnych” szczegółów, a po części z chęci umniejszenia znaczenia tych chorób przez naczelne dowództwo alianckie, zarówno ze strategicznego, jak i moralnego punktu widzenia. W miarę postępu wojny wielu cywilów słyszało o tych osobliwych chorobach występujących w okopach, ale ich wiedza na ten temat była niewielka.

Piechota okopowa podczas pierwszej wojny światowej

Po ustanowieniu linii okopów pod koniec 1914 roku i pierwszej wojennej zimy, szybko stało się jasne dla brytyjskiego naczelnego dowództwa, że pośpiesznie wykopane okopy były narażone na zalanie i zamieniały się w bagna błota i wody. Praktyczny bezruch żołnierzy w okopach oznaczał, że byli oni zmuszeni spędzać długie godziny ze stopami narażonymi na wilgoć i zimno: buty amunicyjne armii brytyjskiej były wykonane ze skóry i nie były skutecznie wodoodporne. W pierwszych dniach wojny w okopach często nie było możliwości wysuszenia się, a nawet zmiany skarpet. Po kilku godzinach lub dniach ciągłego narażenia na wilgoć i zimno, skóra stóp żołnierza stawała się zarówno przemoczona jak i wychłodzona. Krążenie krwi zostało ograniczone, a dotknięte stopy stały się bardzo bolesne. Jeśli takie warunki zanurzenia i wychłodzenia utrzymywały się przez dłuższy czas, skóra zaczynała pękać. Stopy stawały się opuchnięte, tworzyły się pęcherze, a w końcu drętwiały z powodu uszkodzenia nerwów. Z czasem skóra mogła zostać zainfekowana przez grzyby. Jeśli sytuacja ta nie została szybko rozwiązana poprzez wysuszenie skóry i przywrócenie krążenia, mogła pojawić się gangrena. W najgorszych przypadkach konieczna była amputacja. Wczesny wysyp ofiar okopowych stóp – zimą 1914/15 roku Brytyjczycy na froncie zachodnim odnotowali ponad 20 000 ofiar – pobudził działania prewencyjne. W wielu jednostkach pułkowi oficerowie medyczni przeprowadzali częste inspekcje stóp żołnierzy, a piechurom udostępniono dodatkowe pary suchych skarpet, aby mogli je zmieniać kilka razy dziennie. Olej wielorybi był wcierany w stopy w ramach pracy zespołowej, przy czym żołnierze energicznie nakładali go sobie nawzajem na stopy. W ten sposób pobudzano krążenie, a jednocześnie, miejmy nadzieję, olej z wieloryba pomagał zapobiegać przemakaniu skóry. Ze względu na charakter wojny, Niemcy byli zazwyczaj w stanie wycofać się na wyżej położone tereny, a zatem ich okopy były lepiej osuszone niż brytyjskie. Co więcej, niemiecka filozofia wojskowa zakładała przynajmniej półtrwałe fortyfikacje, a także szczegółowe planowanie i realizację ich budowy, na co to pozwalało. Brytyjczycy natomiast myśleli tylko o tymczasowych konstrukcjach, ponieważ ich nadrzędną zasadą było przedzieranie się na terytorium wroga przy pierwszej możliwej okazji. W związku z tym, Brytyjczycy byli zobowiązani do osiągnięcia bardziej efektywnego drenażu, wydania wodoodpornych kaloszy dla niektórych z bardziej dotkniętych obszarów i ogólnie zainstalowania podwyższonych desek, aby utrzymać stopy mężczyzn w suchości. Tak zwana drewniana odwrócona „rama A” okazała się szczególnie skuteczna w podtrzymywaniu kaczych desek ponad poziomem wody i była szeroko stosowana w całym brytyjskim systemie okopów. Wszystkie te środki miały na celu zapewnienie żołnierzom w okopach połączonego stopnia ochrony i rzeczywiście, wraz z postępem wojny zachorowalność na stopę okopową wśród żołnierzy brytyjskich stopniowo malała. Łączna liczba zarejestrowanych przypadków stopy okopowej u Brytyjczyków w okresie Wielkiej Wojny wyniosła 74 000. Uważa się jednak, że wiele innych przypadków albo nie zostało odnotowanych – w wielu jednostkach zaniedbanie stóp było przestępstwem – albo zostało błędnie zgłoszonych.

Gorączka okopowa na froncie zachodnim

Jak już wcześniej stwierdzono, choroba tyfusu epidemicznego (organizm wywołujący Rickettsia prowazekii) zawsze była zmorą armii zarówno w polu, jak i w koszarach. Nosicielem choroby jest wesz ludzka – Pediculus humanus (sub-spp. corporis – wesz cielesna i capitis – wesz głowowa). Pediculus był powszechny w okopach na froncie zachodnim. Był on przyczyną wielu dolegliwości dla żołnierzy, dla których pozbycie się go było prawie niemożliwe. Golenie głowy oraz usuwanie wąsów i brody w dużym stopniu zwalczało wesz głowową, ale wesz cielesna, która ukrywała się w fałdach, zagnieceniach i plisach mundurów – wyłaniając się tylko na żer – była o wiele trudniejszym problemem; szczególnie w zimne dni, kiedy trudno było zrzucić ubranie. Pomimo powszechnego występowania wesz cielesnych w okopach na froncie zachodnim nie doszło jednak do znaczącego wybuchu epidemii tyfusu plamistego, choć w 1915 roku na froncie wschodnim w serbskich i austriackich oddziałach wybuchła poważna epidemia. Wesz wywołała jednak inną chorobę, która stała się znana pod nazwą „gorączki okopowej”. Organizm ten (Rickettsia quintana), blisko spokrewniony z tyfusem epidemicznym, przenoszony był przez drapanie skóry, które wtłaczało zakażone odchody wesz do zmian wywołanych przez ukąszenia wszy. Kał zainfekowany Rickettsia quintana mógł pozostawać zakaźny przez wiele tygodni. Wszawica została zakażona przez ugryzienie żołnierza cierpiącego na gorączkę okopową. Zarażony żołnierz nie wykazywał żadnych oznak ani objawów przez okres od tygodnia do miesiąca, kiedy to pojawiał się silny ból głowy z wyniszczającymi bólami mięśni, charakterystycznymi dla podudzi – stąd powszechnie używana alternatywna nazwa „gorączka podudzi”. Z czasem trwania około pięciu dni (stąd quintana w Rickettsia quintana = pięć dni), gorączka przechodziła w remisję i często pojawiała się ponownie (nawrót) jeden lub więcej razy. Odnotowano dwanaście takich wyniszczających remisji/nawrotów. Nie istniało żadne skuteczne leczenie gorączki okopowej poza odpoczynkiem w łóżku (dziś stosowano by antybiotyki) i chociaż choroba ta była generalnie znacznie łagodniejsza niż tyfus epidemiczny, poważna depresja była częstym powikłaniem. W związku z tym, choć przypadki śmiertelne zdarzały się niezwykle rzadko, aż 80% mężczyzn z tą chorobą pozostawało niezdolnych do służby przez okres do 3 miesięcy. W czasie trwania wojny w armii brytyjskiej odnotowano 800.000 przypadków gorączki okopowej, przy porównywalnej liczbie zachorowań w innych krajach walczących. Pod względem siły roboczej była to niezwykle ważna choroba dla wszystkich armii. Niemniej jednak, dla wielu żołnierzy frontowych musiała ona stanowić niewygodną, lecz mile widzianą przerwę od nieporównywalnych rygorów i niebezpieczeństw frontu. Ponieważ nie istniały żadne skuteczne środki leczenia gorączki okopowej (organizm wywołujący chorobę został zidentyfikowany dopiero w 1918 roku), władze wojskowe ograniczały się do prób zmniejszenia zarażenia mężczyzn przez wesz ludzką. Oczywiście, fumigacja, gorące kąpiele, pralnie i częsta zmiana wysterylizowanej termicznie odzieży i pościeli były podstawowymi wymogami. Ale równie oczywiste było to, że warunki panujące na frontach sprawiały, że osiągnięcie tych celów było niezwykle trudne i tylko w „Strefach Odpoczynku” można było stworzyć te udogodnienia na realistyczną skalę; tak też się stało w miarę postępu wojny. W późniejszym okresie wojny z pewnym skutkiem stosowano prymitywne środki owadobójcze (napthalene, creosote i iodoform), choć skutki uboczne ich działania na samych żołnierzy musiały sprawić, że ich przyjęcie nie było bezwarunkowo entuzjastyczne.

Usta okopowe na froncie zachodnim

Trzecia z chorób „okopowych” – „usta okopowe” – była raczej bardziej łagodna niż dwie pozostałe, ale bez wątpienia wystarczająco niepokojąca. Zwłaszcza, że większość żołnierzy frontowych była w wieku kilkunastu i dwudziestu lat i, pomimo niebezpieczeństw, na jakie byli narażeni, dobrze zdawali sobie sprawę z wagi swojej atrakcyjności, gdy w końcu, w pewnym momencie, ponownie zetkną się z płcią przeciwną. Nazwa choroby jest sama w sobie dość wymowna i raczej groźna: Acute Necrotizing Ulcerative Gingivitis (ostre martwicze wrzodziejące zapalenie dziąseł). Wywołał ją złośliwy przerost normalnych bakterii żyjących w jamie ustnej (Bacillis fusiformis) i spirochaetes (Borrelia vincentii), które zaatakowały i zniszczyły dziąsła, powodując krwawienie, owrzodzenie, złuszczanie się błony dziąsłowej i szczególnie nieświeży oddech. Ból dziąseł był tak silny, że jedzenie, połykanie, a nawet mówienie było często utrudnione. Często dochodziło do bolesnych obrzęków gruczołów w gardle i na szyi. Przyczyną dolegliwości było połączenie: złej higieny jamy ustnej, stresu fizycznego/emocjonalnego, złej diety, braku odpoczynku i intensywnego palenia. Wszystkie niezbędne elementy życia w okopach na froncie zachodnim w czasie Wielkiej Wojny. Leczenie było paliatywne: usunięcie źródła stresu, odpoczynek, dobra higiena jamy ustnej, ograniczenie palenia i zrównoważona dieta; wszystkie te elementy pozostawały w niedoborze przez cały czas trwania wojny.

Postscriptum

Mnogość bezzębnych byłych żołnierzy w dekadach po Wielkiej Wojnie była bez wątpienia związana ze szkodami, jakie ten stan wyrządził mężczyznom w okopach i wokół nich.

Stan chorobowy

Organizmy sprawcze:

Stopa okopowa

Grzyb i gangrena.

Gorączka okopowa

Rickettsia quintana.

Nie mylić z blisko

powiązaną chorobą powodującą tyfus epidemiczny:

Rickettsia prowazekii.

Usta okopowe

(a.k.a. Ostre martwicze wrzodziejące zapalenie dziąseł).

Bacillus fusiformis + buccal sprirochaetes

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *